Type your search keyword, and press enter

Grabarz Polski pisze o Balladach morderców

Grabarz Polski

Niezależnie jednak od sposobu, w jaki Wojteczek inspirował się „Murder Ballads”, zwraca uwagę gradacja napięcia. Stopniowe zagęszczanie atmosfery zauważalne jest nie tylko w poszczególnych opowieściach; zauważalne jest też podczas lektury całego cyklu, toteż warto zawierzyć autorowi i podążyć wyznaczoną przez niego (a zatem, pośrednio, również i przez Cave`a) kolejnością opowieści. Jedynie wówczas bowiem będziemy w stanie docenić „Ballady morderców” jako zamkniętą koncepcyjnie całość.

Adam Mazurkiewicz z Grabarza Polskiego pisze o Balladach morderców.

Całość przeczytacie TUTAJ

Zapraszam!

Bestiariusz pisze o Balladach morderców!

 

Bestiariusz.pl

Ostatecznie, „Ballady morderców” to zbiór horrorów z przyzwoitej półki, dają adresatowi właśnie to, czego oczekiwał po lekturze książki, a do tego wiele, wiele więcej, na niejednej płaszczyźnie. Proza Wojteczka jest bardzo przyjemna w czytaniu, oferuje niemało, ale jedno sprawia kłopoty, jednoznaczne omówienie jej, bo sięgając myślą po każde z opowiadań, interpretacje, przemyślenia, wspomnienia scen przytłaczają.

Tak o Balladach pisze portal Bestiariusz.pl

A całość recenzji znajdziecie TUTAJ

Zapraszam!

 

Shorty literackie recenzują Ballady morderców

http://jabezsnu.blogspot.com/

 

Wszystkie przedstawione tutaj propozycje są podane bardzo przystępnie. Nie ma zawiłości i kluczenia, co najwyżej finezyjne tajemnice, maski, które autor pozwala  czytelnikowi zdzierać z twarzy bohaterów. Stylistyka utworów pozawala nam smakować  klimat każdej historii i wzbudza spore zainteresowanie tam, gdzie kulminacja jest efektownie przeciągana.   Bardzo podoba mi  się też sposób, w jaki kreuje kobiece postacie. Zawsze są takie subtelne, momentami aż eteryczne. Nawet jeśli są  urodzonymi zabójczyniami maja w sobie piękno, duchowość, lekkość.  Nie można tu powiedzieć, że mężczyźni są traktowani po macoszemu. Nie, po prostu dostają mniej takich ulotnych cech, są bardziej twardzi, konkretni.

Całość recenzji przeczytacie TUTAJ

Zapraszam!

 

Ballady morderców – marzenia się spełniają. Dzięki ludziom którzy we mnie wierzą.

Ten wpis może się Wam wydać emocjonalny.

Kurde, on jest emocjonalny. Cholernie. Ale trzymam w dłoniach swoją pierwszą książkę. Solidnie wydaną, w twardej oprawie. Z rewelacyjną okładką, profesjonalnie przygotowaną, złożoną, zredagowaną. Wydaną tak, że nie mam się czego wstydzić. No, może treści, ale to akurat ocenicie sami. 

„Ballady morderców” stały się faktem dzięki pracy wielu ludzi – o tych najważniejszych dla projektu piszę w podziękowaniach w książce.

Ale jednej osobie podziękowania należą się szczególne. 

Sebastian Sokołowski. twórca Okiem na horror, naczelny i pomysłodawca Okolicy Strachu, a także Phantom Books Horror.

Człowiek, któremu zawdzięczam druk swojego pierwszego tekstu na papierze – był to „Dom Wschodzącego Słońca” w zerowym numerze BRAMY. 

Tekst przeszedł bez większego echa, ale pojawił się na papierze. Jednak kamieniem milowym dla mojego pisania była publikacja opowiadania „Dreszcze” w numerze pierwszym magazynu Okolica Strachu. 

„Dreszcze” powstały na konkurs pod tym samym hasłem, ale w efekcie na konkurs nie trafiły. Przekroczyłem znacznie dozwoloną ilość znaków. Zredagował wstępnie to opowiadanie Julek Wojciechowicz, który sprawił, że uwierzyłem, iż jest ono coś warte. Kiedy gruchnęła wiadomość, że rusza nowy magazyn grozy, wysłałem. Nie ja jeden zresztą, bo 3/4 polskiej grozy wysłało. 

Dzięki temu moje opowiadanie trafiło do magazynu Okolica strachu i zostało przyjęte na tyle dobrze, że kolejny tekst – „Ludzie jak psy” trafił do Wydania specjalnego. Do numeru, obok takich nazwisk, jak Ligotti, Campbel, Castle, czy Lee!

 

 

 

 

 

 

Od tego czasy zdążyło się bardzo wiele. I choć moja półka „autorska” nadal opiewa na kilka skromnych pozycji ( w porównaniu do wielu kolegów) to jednak to, na co czekałem całe lata, zaczęło się dziać.

Moje teksty trafiły do dwóch antologii – w tym jednej charytatywnej. W tym roku pojawię się w przynajmniej trzech kolejnych. I z pewnością jedna z nich to bardzo ugruntowana na rynku seria, druga ma kolejną edycję i zbiera naprawdę świetne nazwiska, a kolejna będzie poświęcona jednemu z ikonicznych autorów grozy. 

Dzieje się coś, w co nadal trudno mi uwierzyć. 

A wszystko to dzięki temu, że pewien gość we mnie uwierzył. Zobaczył, że to, co piszę – jest dobre. Tak, jak od początku wierzył w projekt „Ballad”. I po tułaczce od wydawcy do wydawcy – w końcu książka trafiła w jego ręce. I słowo stało się ciałem. Znaczy,  papierem.

Seba, dziękuję.

Może i ten post zaczyna wyglądać jak laurka, ale, kurde, należy ci się. Za to co zrobiłeś dla grozy w tym kraju, za to co zrobiłeś dla mnie i mojego pisania.  

Dziękuję. 

I do zobaczenia – mam nadzieję – przy kolejnych projektach. 

Ballady morderców nareszcie w sprzedaży!

Wiem, że wielu z Was czekało na tę książkę, która powoli stawała się Świętym Graalem polskiej grozy, bo wciąż o niej mówiliśmy, ale nikt jej nie widział…

Nareszcie jest. 

Mam wielu przyjaciół – pisarzy. Niejeden ze znacznymi, o wiele większymi sukcesami na koncie. Od wielu słyszałem, z jak wspaniałym uczuciem wiąże się pierwsza książkowa publikacja, ale konfrontacja ich słów z rzeczywistością… 

Mogę powiedzieć, że w moim małym, osobistym świecie to naprawdę wielki sukces. 

Słowa wydawcy – Sebastiana Sokołowskiego – chyba najlepiej oddają to, co teraz czuję, więc posłużę się zarówno nimi, jak i fragmentem Wstępu napisanym przez Bartka Paszylka. 

Nigdy tak się nie umordowałem!  Wydanie Ballad Morderców to był diabelski rollercoaster! Dzisiaj wspominam to sobie z uśmiechem na ustach, ale pamiętam telefony Łukasza Radeckiego, który redagował zbiór i tamte emocje, od wnerwienia po załamanie  No dobra, nie było aż tak źle. 
Mariusz Orzeł Wojteczek MAMY TO!!!

Sebastian Sokołowski, Okiem na Horror, Phantom Books, Okolica Strachu

Nie wiem czy zgodzicie się z jego reinterpretacją utworów Cave’a – w końcu nikt nie powiedział, że każdy musi je odbierać podobnie – ale wierzę, że miło Wam się będzie spędzało czas w ich towarzystwie. I to niezależnie od tego czy uwielbiacie tę konkretną płytę Nicka Cave’a, czy wręcz odwrotnie. Te teksty żyją już teraz nowym, całkowicie odrębnym życiem. Jasne, możecie sobie wrzucić pod lekturę książki Mariusza ścieżkę dźwiękową z „Murder Ballads” – ale nie musicie. W ciszy „Ballady morderców” też robią wrażenie. Osobiście nie miałbym nic przeciwko temu, żeby zbiór Wojteczka rozpoczął wśród polskich autorów nowy trend tworzenia dzieł zainspirowanych lubianymi przez nich płytami. Kto nie chciałby przeczytać brutalnej powieści wojennej Łukasza Orbitowskiego opartej na jakimś wczesnym albumie Sodom? Albo ultramrocznego romansu zakorzenionego w tekstach My Dying Bride autorstwa Łukasza Radeckiego?

Ze wstępu
Bartłomiej Paszylk, autor „Książek zakazanych” i „Leksykonu filmowego horroru”

Poniżej linki do Allegro, jak i oficjalnego sklepu wydawcy. Zapraszam do zakupów. I tak, namawiam bezczelnie, bowiem to kawał pracy, nie tylko mojej, ale wielu wspaniałych osób, z których żadna nie robiła tego dla pieniędzy, ale z miłości do literatury i sympatii do mnie. Doceńcie to. 

Ballady morderców. Opowiadania na Allegro: TUTAJ

Ballady morderców. Opowiadania w oficjalnym sklepie wydawcy: TUTAJ

 

Ballady morderców i inne opowiadania – okładka

Mimo kłopotów z drukarnią ( opóźnienie ze względu na zmianę siedziby), Ballady już się drukują i wkrótce będą dostępne. Wydawca zapowiada rozpoczęcie sprzedaży już 19 lutego. Będziemy na bieżąco informować, rzecz jasna. 😉

A na chwile obecna mam niewątpliwą przyjemność zaprezentować Wam okładkę Ballad, przygotowaną przez Krzysztofa „Korsarza” Bilińskiego, z grafiką niezrównanego Kamila „DirtyVermina” Krzypkowskiego. 

Możecie również podpatrzeć, kto ze znanych nazwisk polskiej grozy ( i dlaczego) poleca „Ballady…”

 

Ballady morderców i inne opowiadania – już w styczniu!

Jako że Ballady morderców mają małe opóźnienie, ze względu na terminy w drukarni i premiera książki została przeniesiona na styczeń… mam dla Was dobre wieści.

Jako, że czasu jest odrobinę więcej, postanowiliśmy jeszcze trochę popracować i w Balladach znajdą się dodatkowe opowiadania. Książka zyska podział na dwie części ( w jednym tomie). W pierwszym znajdą się właśnie tytułowe Ballady, a w drugim kilka dodatkowych opowiadań, publikowanych dotychczas tylko w wersji elektronicznej i mocno rozproszonych w internecie. 

Dodatkowo przygotowujemy kilka premierowych tekstów, które będziecie mogli przeczytać jako pierwsi. 

Redakcją wszystkich opowiadań zajmuje się niezrównany Łukasz Radecki, a kilka słów Wstępu napisze Bartek Paszylk – znany publicysta, redaktor m.in. Grabarza Polskiego oraz Dzikiej Bandy. 

Okładka – ze znakomitą grafiką Kamila „DirtyVermina” Krzypkowskiego – przygotowana została przez Krzysztofa „Korsarza” Bilińskiego.

I prezentuje się tak:

Kto czeka?

Kolejna recenzja ‚Słowiańskich koszmarów! Zapraszam na Historia.org.pl

Kolejnymi tekstami, które przykuły moją uwagę i zachwyciły doskonałym warsztatem, są Sepia Tomasza Krzywika i Już nigdy nie spadnie tu deszcz Mariusza Orła Wojteczka. Przeważa w nich mistyka, wręcz namacalne cierpienie i strach, które wyłaniają się niemal z każdego zdania. tak pisze Daria Czarnecka na portalu Historia.org.pl o moim ( i Tomka Krzywika) opowiadaniu ze Słowiańskich koszmarów. Dziękuję.

 

Zapraszam do lektury całej recenzji: TUTAJ

 

Antologia Zwierzozwierz – przedsprzedaż trwa!

Mimo żałosnego postępku serwisu Allegro ( Amazonie – gdzie jesteś?), który bez żadnego wyjaśnienia usunął stronę z aukcją charytatywną, na której mogliście zakupić antologię Zwierzozwierz [obecnie strona aukcji wygląda tak http://allegro.pl/show_item.php?item=7003543776], Wydawca – Wydawnictwo GMORK – prężnie zadziałał i antologia jest do kupienia poprzez ich stronę.

Szczegóły znajdziecie pod tym linkiem:

Wydawnictwo Gmork – Zwierzozwierz

Zapraszam serdecznie tych, którzy lubią czytać, ale też tych, którym bliskie sercu są zwierzaki. 

Każda książka zakupiona na aukcji to pieniądze na działania statutowe organizacji:  Fundacji Kocie Życie, Grupy Pomocy Kotom NEKO, Stowarzyszenia Otwarte Klatki oraz Fundacji Hospicjum dla Kotów Bezdomnych.

A dla szanownego serwisu Allegro mam jeden prosty przekaz: GOŃCIE SIĘ!!!